Artykuł sponsorowany

Kiedy ilustrator decyduje o wartości dawnej książki dziecięcej bardziej niż autor tekstu

Kiedy ilustrator decyduje o wartości dawnej książki dziecięcej bardziej niż autor tekstu

Wiele osób zachowuje sentymentalny stosunek do lektur ze swoich wczesnych lat, jednak ich wartość na rynku bibliofilskim rzadko wynika wyłącznie z samej warstwy tekstowej. W przypadku dawnych wydań często to oprawa graficzna decyduje o tym, czy dany tom stanowi pożądany obiekt kolekcjonerski, czy pozostaje jedynie zwykłą rodzinną pamiątką. Próba samodzielnego szacowania rzadkości takich publikacji bywa trudna bez wiedzy o dawnych technikach druku. Właściwe rozpoznanie twórcy ryciny potrafi całkowicie zmienić klasyfikację historycznego egzemplarza i pokazać jego faktyczne miejsce w historii edytorstwa.

Cechy ilustracji budujące rangę historycznego egzemplarza

Nazwisko artysty, charakterystyczna technika wykonania oraz bezwzględna kompletność materiału graficznego należą do głównych elementów determinujących zainteresowanie zaawansowanych bibliofilów. Uznany twórca nadaje publikacji odrębną tożsamość wizualną, która przyciąga poszukiwaczy rzadkich druków znacznie silniej niż treść samej opowieści. Nierzadko stare książki dla dzieci osiągają zupełnie inny pułap wyceny, gdy na karcie tytułowej widnieje sygnatura wybitnego grafika. Polska Szkoła Ilustracji, stanowiąca niezwykle ceniony nurt polskiej ilustracji książkowej w drugiej połowie XX wieku, wykreowała standardy sprawiające, że warstwa obrazkowa zyskała niemal pełną autonomię względem tekstu literackiego.

Kompletny zestaw plansz bez najmniejszych ubytków pozwala badaczom prześledzić pierwotną narrację wizualną zaplanowaną przez wydawcę. Brak choćby jednej ryciny drastycznie obniża historyczną spójność tomu, odsuwając go na margines profesjonalnego rynku antykwarycznego. W wielu tytułach to właśnie ikoniczne grafiki wyznaczają faktyczny popyt, ponieważ z biegiem dekad stały się one niezależnymi dziełami sztuki. Kolekcjonerzy potrafią poszukiwać konkretnego wydania wyłącznie ze względu na oryginalny dukt linii, specyficzne nasycenie barw lub nietypową technikę litograficzną. Traktują oni wówczas warstwę literacką jedynie jako fizyczne tło dla wirtuozerskiej pracy plastyka definiującego daną epokę.

Zmienne relacje między autorem tekstu a twórcą oprawy graficznej

Rynek kolekcjonerski pokazuje wyraźny podział na publikacje zdominowane przez wizję rysownika oraz te, w których prym wiedzie literacki twórca. W wydaniach z lat trzydziestych XX wieku, takich jak pierwsze edycje przygód Koziołka Matołka, rysunki Mariana Walentynowicza nadały publikacji status prekursora polskiego komiksu, trwale spychając wiersze Kornela Makuszyńskiego na drugi plan. Podobny mechanizm zadziałał w epoce wydawnictw państwowych. Książki uzupełnione ilustracjami Jana Marcina Szancera czy Bohdana Butenki przyciągają dzisiaj uwagę ze względu na specyficzną, rozpoznawalną z daleka estetykę. Zbieracze kompletują portfolia konkretnych artystów, często ignorując sam tytuł baśni. Z kolei w przypadku starszych egzemplarzy z końca XIX wieku obfitujących w drzeworyty, ceniona bywa głównie ich funkcja dydaktyczna.

Istnieją również sytuacje odwrotne, w których pisarz i renoma dzieła generują główne zainteresowanie, a grafika pozostaje kwestią drugorzędną. Wczesne wydania baśni braci Grimm, pierwsze polskie tłumaczenia klasyki literatury czy pionierskie edycje wierszy wybitnych poetów poszukiwane są przede wszystkim dla wartości samego tekstu i unikalności przekładu. W takich przypadkach zbieracze skupiają się na dacie druku oraz nazwisku tłumacza. Zastosowane tam ilustracje nie warunkują ostatecznej atrakcyjności obiektu na aukcjach.

Fizyczny stan zachowania tomów z obu tych grup podlega jednak rygorystycznym kryteriom oceny. Uszkodzone strony, plamy rdzawe na papierze czy mocno zniszczony grzbiet przerywają spójność historyczną obiektu. Zły stan zachowania oprawy ogranicza ostateczną wartość rynkową nawet w sytuacji, gdy książka zawiera najbardziej poszukiwane prace graficzne. W ramach codziennej praktyki Antykwariat Sobieski poddaje szczegółowej analizie kondycję woluminów przed dopuszczeniem ich do obrotu, badając spójność bloku, kompletność rycin i rodzaj dawnych zszyć kart.

Prawidłowa ocena dawnego woluminu wymaga przeprowadzenia usystematyzowanej, wieloetapowej weryfikacji. Proces ten zawsze zaczyna się od zidentyfikowania autora tekstu oraz sprawdzenia nazwiska twórcy szaty graficznej, którego renoma potrafi niekiedy zwielokrotnić zainteresowanie egzemplarzem. Następnie bada się kompletność wszystkich drukowanych plansz, ewentualne ślady amatorskich napraw i ogólny stan fizyczny oprawy, co determinuje ostateczną decyzję bibliofila o dołączeniu książki do prywatnych zbiorów. Antykwariat Sobieski z Kalisza od 2004 roku zajmuje się wysyłkową sprzedażą rzadkich wydań, starodruków i książek antykwarycznych. Firma dysponuje własną pracownią introligatorską, w której konserwatorzy wykonują renowację dawnych druków. Księgarnia należy również do Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich oraz międzynarodowej unii CINOA.